MIEJSKIE KOŁO TURYSTYKI ROWEROWEJ "RELAKS" STOWARZYSZENIE POŻYTKU PUBLICZNEGO

SPONTANICZNE ZIMOWE RAJDY ROWEROWE PDF Drukuj Email

 

Pomimo zimy najbardziej zapaleni rowerzyści spotykają się na spontanicznych rajdach rowerowych. Relaksiacy mają na uwadze nie tylko wspólne spędzenie czasu, ale przede wszystkim podtrzymywanie kondycji. Wyjazdy mają miejsce głównie w niedziele. Grupa spotyka się o określonej godzinie w wybranym - na ten dzień - punkcie zbornym, a potem rusza w trasę.

a) 28.01.2018 r. – tego dnia mamy odwilż i właściwie od rana pada deszcz. Mimo tego w godzinach popołudniowych trafiamy w okno pogodowe i decydujemy się ruszać. Jedziemy. Pędzimy wzdłuż obwodnicy, następnie kierujemy się do Nowodworu. Po drodze pojawia się mżawka. Planujemy jechać Lasami Kozłowieckimi, ale okazuje się, że na drodze jest gruba warstwa lodu i śniegu. Ze względu na bezpieczeństwo zmieniamy zdanie. Jedziemy przez Dąbrówkę do Biadaczki. Następnie przez Samoklęski do Kamionki. Przed nami już tylko droga powrotna przez Skrobów.

Na licznikach mamy 40 km.

b) 4.02.2018 r. – tego dnia temperatura jest delikatnie „na minusie”. Grupa jest stuprocentowo męska. Wybieramy trasę. Jedziemy przez Szczekarków, Górkę Lubartowską i Leszkowice do Ostrówka. Humory dopisują. Plusem dzisiejszej wyprawy jest brak śniegu i lodu, dzięki czemu można jechać zdecydowanie. Następnie mijamy Żurawiniec, Sułoszyn, Serock i docieramy do Firleja. Tutaj spotykamy pluskających się w jeziorze „morsów”. Przed nami już tylko droga powrotna przez Przypisówkę, Trójnię i Lisów.

Na licznikach mamy 45 km.

c) 11.02.2018 r. – tego dnia towarzyszy nam typowo zimowa aura – zalegający śnieg i lód. Na szczęście temperatura oscyluje wokół zera, więc jedzie się znośnie. Kierujemy się przez Trójnię, Przypisówkę do Firleja. Jezioro jest zamarznięte, wygląda zupełnie inaczej niż tydzień wcześniej. Spacerowiczów to tylko prowokuje do eksperymentowania i stawania na lód. Jedziemy wzdłuż brzegu. Przy molo robimy pamiątkową fotografię i mkniemy dalej, mając za cel Kamionkę. Tutaj, pomiędzy lasami trochę zwalniamy, pokonując pokrytą lodem szosę. Następnie jedziemy do Kozłówki. Przed nami już tylko droga powrotna przez Skrobów.

Na licznikach mamy niecałe 40 km.

 

Organizatorowi i uczestnikom wyjazdów dziękujemy. Liczymy na kolejne wypady.

 

GALERIA ZDJĘĆ