MIEJSKIE KOŁO TURYSTYKI ROWEROWEJ "RELAKS" STOWARZYSZENIE POŻYTKU PUBLICZNEGO

Zakończenie sezonu rowerowego - 08.11.2015 PDF Drukuj Email

 

 

Poranek 8 listopada zapowiadał się nieciekawie-zwały przemieszczających się chmur,gęsty deszcz i bardzo silny wiatr nie nastrajał optymistycznie.Pomimo tych pogodowych "atrakcji" przy Ratuszu Miejskim stawiło się kilkanaście osób aby wziąć udział w tradycyjnym zakończeniu sezonu rowerowego 2015. Na starcie ku zaskoczeniu zebranym rowerzystom zrobiło się nagle jasno, ucichł trochę wiatr a dobry humor Relaksiaków sprawił, że nikt nie narzekał na warunki pogodowe a wręcz przeciwnie chwalił, że o tej porze roku pogoda wyjątkowo nam sprzyja. I tak fajnie było do końca rajdu. W zawrotnym tempie przybyliśmy do Ośrodka Wodnik w Firleju, gdzie z kawą i herbatą czekali na nas gospodarze.Oprócz gospodarzy czekała także, nasza silna cztero osobowa grupa kwatermistrzowska z poczęstunkiem. Przy kiełbasce z patyka snuliśmy rozważania co do naszych dalszych wyjazdów i najbliższych zamierzeń. Prezes Relaksu zachęcał by pomimo umownego tradycyjnego ostatniego zorganizowanego rajdu w sezonie jeździć dalej, zapraszał do wzięcia udziału w kolejnym rajdzie noworocznym. Podczas luźnych rozmów przejawiała się także troska o jak najlepsze przygotowanie Jubileuszu XX-lecia Relaksu, który nas czeka za niecały miesiąc.Według wcześniejszego planu ,rajd miał się zakończyć powrotem z Firleja do Lubartowa ale chęć wykręcenia w tym sezonie jeszcze więcej km, spowodowała, że udaliśmy się do Kamionki. Następnie zatrzymaliśmy się na chwilę przy Pałacu Zamoyskich w Kozłówce, by nacieszyć oko pałacem i jego otoczeniem. Kolejnym przystankiem był Strużek z przeuroczym stawem po którym pływały młode ale już dumnie wyglądające łabędzie. Drogą leśną usłaną dywanem z kolorowych liści dojechaliśmy do Starego Tartaku. Na parkingu rowerowym w Starym Tartaku skonsumowaliśmy  do końca nasze rajdowe wiktuały. Przez Kopaninę , Wandzin, Majdan Kozłowiecki troszeczkę zmęczeni ale bardzo szczęśliwi wróciliśmy do Lubartowa.Osobom, które wybierały się na ten rajd a przestraszyły się jesiennej szarugi ( były takie ) życzymy więcej optymizmu i wzięcia pod rozwagę często powtarzanej w takich okolicznościach pogodowych przez prezesa  maksymy – nie ma złej pogody dla rowerzysty,jest tylko niewłaściwie ubrany rowerzysta.
Żałujcie, było arcyciekawie!!!